W weekend 18-19 lipca 2020 r. zdarzyło się bardzo przyjemne towarzyskie spotkanie ze Znajomymi. Początkowo miało być tak, że razem z Aldoną, Marcinem i Michałem pójdziemy na dwa dni w góry z noclegiem na bazie namiotowej na Przysłopie Potóckim. Finalnie wyszło tak, że ja byłem na antybiotyku, a Aldonie "strzyknęło" coś w kręgosłupie. Tempo Aldony i moje nie było zatem zadowalające. Podjęliśmy decyzję, że Znajomi pójdą swoimi ścieżkami i swoim tempem, a my swoimi ścieżkami i swoim tempem. Wieczór i poranek na bazie spędziliśmy razem. :)

Przebieg trasy: Rajcza (ok. 500 m n.p.m.) - Hutyrów (744 m n.p.m.) - stoki Kiczorki (1004 m n.p.m.) - Dolina Rycerek - Studencka Baza Namiotowa na Przysłopie Potóckim (882 m n.p.m.) - Praszywka Wielka (1044 m n.p.m.) - Rycerka Górna Słowiaki (556 m n.p.m.)

Z racji bardzo wolnego tempa, nie ma zbyt wiele do chwalenia się w relacji wspaniałymi osiągami oraz wieloma punktami widokowymi. W sobotę szliśmy w lekkim deszczu, ale za to klimat wędrówki był naprawdę wspaniały. Natomiast w niedzielę widoczność była znacznie lepsza, więc Praszywkę Wielką (1044 m n.p.m.) potraktowaliśmy z Aldoną jako punkt biwakowo-widokowy. Na ładnych kilkadziesiąt minut rozłożyliśmy się na polanie i podziwialiśmy widoki. Gdyby nie fakt, że wolne tempo wynikało z kiepskiego samopoczucia, spokojnie moglibyśmy ten weekend określić jako bardzo "chilloutowy". :)

Mokra sobota

Do Rajczy przyjechaliśmy pociągiem, i jak to rasowi Turyści, pierwsze kroki skierowaliśmy do lokalu gastronomicznego. Na Aldonie i na mnie wisiało widmo braku jakiejkolwiek "knajpy" po drodze, więc byliśmy skazani na zjedzenie czegoś obiadowego. Wybór padł na bardzo dobrze nam znaną Jadłodajnię "U Biety". Gorąco polecam ten lokal, ponieważ zawsze jest tam świeże domowe jedzenie, a ceny są przystępne. Oferta gastronomiczna Rajczy jest obecnie znacznie lepsza niż kilkanaście lat temu. Rajcza mocno zyskała jako baza wypadowa na górskie szlaki.

Michał z Marcinem ruszyli na zdobywanie auto-stopu w kierunku Rycerki Górnej Kolonii. Mamy czasy koronawirusa, więc w weekendy komunikacja autobusowa nie istnieje, a w dni robocze działa w totalnie mało turystycznych godzinach. Znajomi założyli sobie plan, że najpierw wejdą na Przegibek i Bendoszkę Wielką, a potem zejdą na Przysłop Potócki. Aldona i ja ruszyliśmy natomiast na szlak prosto z Rajczy. Przez Zoniówkę weszliśmy na czerwony szlak na Hutyrów, a dalej szliśmy grzbietem. Myśleliśmy żeby dojść do Mładej Hory, ale coś nam sił brakowało. Przed podejściem na Kiczorkę, odbiliśmy ze szlaku i zeszliśmy poza szlakiem do Doliny Rycerek. Potem zielonym szlakiem doszliśmy do "bazowego szlaku", którym wspięliśmy się już do samej bazy namiotowej. Patrząc na nasze samopoczucie i ciężkie plecaki, dla nas tym razem było to dosłownie "zdobywanie gór".

Pogoda w sobotę była bardzo wilgotna. Regularnie kropił słaby deszczyk, a kilka razy zanosiło się nawet na burzę i solidną ulewę. My mieliśmy kilkakrotnie przebłyski słońca zza mgieł, co naprawdę dodawało uroku wędrówce. Znajomi z kolei załapali się na spektakl słońca i mgieł na Bendoszce Wielkiej, co uchwycili na swoich fotografiach.

Do bazy namiotowej dotarliśmy w niewielkich odstępach czasu. Marcin z Michałem zeszli z Bendoszki najedzeni pysznościami ze Schroniska PTTK na Przegibku. My za to uwarzyliśmy sobie małe co nieco z samodzielnie wniesionych składników na samodzielnie wniesionym kartuszu. ;) Wieczór był pełen humoru i towarzyskich rozmów z innymi Turystami nocującymi na bazie oraz z parą sympatycznych bazowych. :)

Słoneczna niedziela

Poranek na Studenckiej Bazie Namiotowej na Przysłopie Potóckim był dla nas bardzo leniwy. Znajomi spieszyli się na pociąg, a że tempo mieli bardzo dobre, to szybko się uwinęli i zwiali. ;) Aldona i ja jeszcze troszkę pokrzątaliśmy się po terenie bazy i ruszyliśmy przed siebie wolnym kroczkiem. Pogoda nam sprzyjała, ponieważ było słonecznie, ale niezbyt gorąco.

Co jakiś czas odbijaliśmy od niebieskiego szlaku żeby pooglądać widoki na okolicę. Kilka razy też posprzątaliśmy śmieci w ramach akcji "Trash challenge", ale o tym może kiedyś napiszę odrębny wpis. Praszywka Wielka (1044 m n.p.m.) to piękna góra z piąknymi widokami, ale owiana złą sławą. Niektórzy mówią na nią wręcz 'Parszywka" (takie miejsce istnieje w Beskidzie Makowskim) ze względu na parszywie strome odcinki niebieskiego szlaku. Nam oczywiście dały się one we znaki, ale wiedzieliśmy, że warto.

Widoki z Praszywki Wielkiej mieliśmy rewelacyjne, ale idealnej widoczności nie zastaliśmy. Beskidy były bardzo dobrze widoczne. Beskid Żywiecki, Śląski i Śląsko-Morawski można było bez problemu podziwiać. Troszkę gorzej było z Małą Fatrą, gdyż ledwo co widzieliśmy Wielki Rozsutec (1609 m n.p.m.). Teoretycznie, z różnych miejsc Praszywki Wielkiej można dostrzec Tatry, ale nam nie było to dane.

Na zejściu z Praszywki Wielkiej do Doliny Rycerek mieliśmy kilka ciekawych prześwitów w lesie, ale bardziej naszą uwagę przykuwało najbliższe otoczenie. Stoki Praszywki Wielkiej to istna skarbnica starych obumarłych drzew, niewielkich omszonych kamieni, krud, różnych zarośniętych kamiennych kopców, a nawet starych podmurówek. Ciekawym wątkiem są także oznakowania szlaku, ponieważ obecnie szlak ma kolor niebieski, ale nadal można w niektórych miejscach natknąć się na stare czarne oznakowania mocno nadgryzione zębem czasu. ;)

Wędrówkę skończyliśmy obok Domu Pod Gontami. Jak schodziliśmy wspominaliśmy z Aldoną dawne koncerty organizowane przez Państwa Koniecznych (właścicieli tego budynku). W ogrodzie stoi pomnik hrabiego Ludwika de Lavaux, właściciela Rycerki w latach 1808-40. Swego czasu byliśmy z Aldoną na wydarzeniu, podczas którego prof. dr hab. Jerzy Konieczny oprowadzał nas po Domu pod Gontami. W trakcie zejścia z Praszywki bardzo miło wspominaliśmy Pana Profesora jako miłośnika regionu. 28 lipca 2020 r., czyli 9 dni później, dotarła do nas informacja o śmierci Profesora.

Nie mieliśmy ochoty na długie "asfaltowanie" do domu w Rajczy. Całe szczęście, jako miejscowi wiemy, że w Rajczy Taksówkarze są bardzo pomocni i przyjaźnie nastawieni. My tym razem skorzystaliśmy z usług Pana Sylwka, który wielokrotnie ratował nas w przypadku braku autobusów. Tak było też i tym razem. :) Gorąco polecam usługi taxi: Sylwester Sadłek, tel. 691 548 003. :)

Galeria zdjęć z wycieczki:

Zamów moją usługę!

To zdjęcie ma być zachętą do zamówienia usługi przewodnika beskidzkiego... ;)

Podobało się?
SKORZYSTAJ Z MOICH USŁUG!
Zwiedzaj tak jak MY! :)

Jeżeli spodobała Ci się ta wycieczka, jeżeli masz ochotę zorganizować dla siebie taką samą lub podobną wycieczkę, skontaktuj się ze mną. Gwarantuję profesjonalną usługę oraz pomoc przy organizacji wycieczki. Jestem licencjonowanym przewodnikiem beskidzkim i zachęcam do współpracy.

Kontakt ze mną
To zdjęcie ma być zachętą do zamówienia usługi przewodnika beskidzkiego... ;)

Podobało się?
SKORZYSTAJ Z MOICH USŁUG!
Zwiedzaj tak jak MY! :)

Jeżeli spodobała Ci się ta wycieczka, jeżeli masz ochotę zorganizować dla siebie taką samą lub podobną wycieczkę, skontaktuj się ze mną. Gwarantuję profesjonalną usługę oraz pomoc przy organizacji wycieczki. Jestem licencjonowanym przewodnikiem beskidzkim i zachęcam do współpracy.

Kontakt ze mną