W poniedziałek 20 kwietnia 2020 r. oficjalnie zostały otwarte lasy po tym jak 3 kwietnia zostały zamknięte z powodu epidemii koronawirusa. Kwestie polityczne i prawne nas w tym tekście nie obchodzą. Aldona miała w poniedziałek kilka ważnych spraw do załatwienia, ale - jak zwykle - nie wszystkie doszły do skutku, niektóre się przyspieszyło, niektóre trzeba odwlec w czasie. Suma sumarum okazało się, że poniedziałkowe popołudnie mamy dla siebie. Nie mogło być zatem innej opcji jak wspólny spacer gdzieś w górach z dala od ludzi. Chcieliśmy zabrać ze sobą Shadowa, więc trasa nie mogła być wymagająca. Padło na przyjemną drogę leśną na stokach górskich nad Malinką oraz przejście szlakiem przez Zielony Kopiec (1154 m n.p.m.) i Malinowską Skałę (1152 m n.p.m.).

Przebieg trasy: Przeł. Salmopolska (934 m n.p.m.) - stoki Malinowa (1114 m n.p.m.) - stoki Zielonego Kopca (1154 m n.p.m.) - Gawlasi (1077 m n.p.m.) - Zielony Kopiec (1154 m n.p.m.) - Malinowska Skała (1152 m n.p.m.) - Przełęcz Malinowska (in. Pod Malinowem, 1012 m n.p.m.) - stoki Malinowa (1114 m n.p.m.) - Przeł. Salmopolska (934 m n.p.m.)

Czas wycieczki: 5 godzin (z licznymi długimi odpoczynkami, postojami)

Przełęcz Salmopolska to nazwa typowo topograficzna. Większość osób kojarzy to miejsce jako Biały Krzyż. Ta druga nazwa odnosi się do mieszczącego się na przełęczy góralskiego osiedla oraz pobliskiego wierzchołka wysokiego na 941 m n.p.m. Jako ciekawostkę podam, że nazwa przysiółka pochodzi od stojącego na przełęczy krzyża konfederatów barskich. Ów krzyż ma kolor biały. ;) Od ładnych kilkunastu lat teren Nadleśnictwa Wisła jest przecinany szerokimi leśnymi drogami. W założeniach mają to być nie tylko drogi dla samochodów z drewnem, ale przede wszystkim wysokiej jakości drogi pożarowe zapewniające służbom szybkie dotarcie w miejsce potencjalnego pożaru. Jedna z tych dróg prowadzi od Przełęczy Salmopolskiej na grzbiet Cieńkowa, a potem dalej w kierunku Doliny Białej Wisełki. Dla mnie ta droga ma bardzo duży potencjał turystyczny i cieszy mnie fakt, że jest tak słabo wykorzystywana przez Turystów. Razem z Aldoną i Shadowem postanowiliśmy wykorzystać tę drogę jako sposób na widokowe rozruszanie kości po kilkunastu dniach bez jakichkolwiek wędrówek, po czym ruszyliśmy na szlak.

malinowska-skala-po-otwarciu-lasow-360x238-2.jpg
malinowska-skala-po-otwarciu-lasow-360x238-1.jpg

Widokowa leśna droga

Wspomniana wyżej droga leśna jest naprawdę przyjemna. Dzisiaj nie trwają tam żadne prace leśne, a nawierzchnia jest niemalże idealnie gładka. Często pierwszy odcinek tej drogi traktuję jako skrót lub rozgrzewkę na wycieczkach przewodnickich. Na początku jest płaska, a po chwili ma długie łagodne podejście. Po wyjściu z auta lub autokaru (na Przeł. Salmopolskiej jest kilka parkingów) to zdecydowanie lepszy sposób na rozgrzewkę niż strome podejście na Malinów czerwonym szlakiem. Widoki z drogi są przede wszystkim na zachód. Moim zdaniem, droga daje genialną perspektywę na Wisłę, zachodnią część Beskidu Śląskiego oraz Beskid Śląsko-Morawski. Przy odrobinie farta, z kilku miejsc widać fragmenty słowackiej Małej Fatry. My akurat tego "farta do Fatry" mieliśmy, co było powodem do radości. Shadowek to jednak psi seniorek i po pierwszych kilkudziesięciu minutach marszu dał nam wyraźny znak, że potrzebuje odpoczynku. Było to akurat w miejscu, gdzie od szerokiej drogi odbija nieco węższa w kierunku Przełęczy Malinowskiej (1002 m n.p.m.) oraz popularna ścieżka dojścia do Jaskini Malinowskiej.

Gdy Shadow już sobie odpoczął, a my przestaliśmy dyskutować o byle czym, ruszyliśmy w dalszą wędrówkę. Za skrzyżowaniem, droga wchodzi w bardzo rzadki las. Tam, na zacienionych stokach są jeszcze odrobiny śniegu. Nawet jeżeli na Pogórzu temperatury są już dodatnie, to w górach jest nadal zdecydowanie chłodniej. My byliśmy tam po godzinie trzynastej, a nadal w miejscach zacienionych utrzymywał się lód. Droga przecina też kilka strumyków, co podobało się całej naszej trójce. Shadow chętnie maczał się wodzie i szukał badyli, a my z Aldoną chętnie popijaliśmy sobie krystalicznie czystą źródlaną wodę. Mniej więcej półtorej godziny po starcie doszliśmy do źródeł Malinki. Miejsce to znane może być miłośnikom Geocachingu, ponieważ jest tam skrytka. Źródło Malinki jest bardzo ciekawym miejscem. Znajduje się tam większy plac tworzący bryłę pseudo-amfiteatru, dzięki czemu jest tam ciekawa akustyka. Polecam stanąć na środku i powiedzieć coś troszkę głośniej. ;) Źródło Malinki, obok źródeł Białej i Czarnej Wisełki, uznawane jest za początek rzeki Wisły. Fakt ten w 2008 roku stosowną tablicą upamiętniło Towarzystwo Miłośników Wisły. Od źródeł Malinki mieliśmy tylko 20 minut spokojnego spaceru do grzbietu Cieńkowa, gdzie spotkaliśmy żółty szlak oraz... inną Panią z pieskiem. :) To skrzyżowanie dróg leśnych i szlaku znajduje się na wysokości około 1000 m n.p.m.

malinowska-skala-po-otwarciu-lasow-360x238-3.jpg
malinowska-skala-po-otwarciu-lasow-360x238-4.jpg

Bardzo widokowy szlak w Beskidzie Śląskim

Szlakiem żółtym ruszyliśmy w kierunku głównego grzbietu Pasma Wiślańskiego Beskidu Śląskiego. Od pierwszej dekady XXI wieku grzbiet między Baranią Górą (1220 m n.p.m.) a Skrzycznem (1257 m n.p.m.) jest jednym z najdłuższych tak widokowych grzbietów w Beskidach. Od pierwszej wichury minęło już kilkanaście lat, więc las się odradza, ale jeszcze jest więcej przejść widokowych niż tych przez las. Chcieliśmy bardzo skorzystać z tego widokowego grzbietu, dlatego widząc dobrą kondycję Shadowa (potem już się rozruszał i mocno "szalał" na trasie) postanowiliśmy zrobić pętelkę i szlakami wrócić do okolic Przełęczy Malinowskiej oraz miejsca naszego pierwszego postoju.

Żółtym szlakiem w dwadzieścia minut doszliśmy do skrzyżowania szlaków pod Zielonym Kopcem (1154 m n.p.m.). Miejsce to nazywa się "Gawlasi" i jest na wysokości 1077 m n.p.m. Niekiedy można jednak natrafić na mapy podające nazwę w liczbie pojedynczej "Gawlas". Sens jest przekazany, ponieważ nazwa pochodzi od nazwiska Gawlas. Podejście żółtym szlakiem jest łatwe i przyjemne. Ten odcinek nie jest jakoś spektakularnie widokowy, ale lubię tutejszą perspektywę na Baranią Górę (1220 m n.p.m.) i jej zalesione stoki opadające do dolin Białej i Czarnej Wisełki. Na Gawlasach byliśmy już na grzbiecie, dzięki czemu pierwszy raz tego dnia mieliśmy widoki na wschód. Kotlina Żywiecka i Babia Góra (1725 m n.p.m.) prezentują się stąd obłędnie. Podejście na Zielony Kopiec (1154 m n.p.m.) szlakiem zielonym jest nieco trudniejsze, ale nie zaliczyłbym go do trudnych. Wchodzi się po dużej ilości kamieni oraz pięknych płytach skalnych. Uroku temu podejściu dodaje także gęsta kosodrzewina zasadzona tutaj przez leśników. Niedaleko wierzchołka jest ciekawe miejsce widokowe z rewelacyjną perspektywą na Dolinę Zimnika. Niby blisko popularnej i oklepanej Malinowskiej Skały, a jednak w odbiorze zupełnie inaczej. ;) Z doświadczenia przewodnickiego oraz z własnego odczucia mogę powiedzieć, że męczące jest zejście z Zielonego Kopca w kierunku Malinowskiej Skały. Zejście daje popalić, ponieważ jest bardziej strome, a dodatkowo w kilku miejscach prowadzi wąską ścieżką i głęboką rynną wydrążoną przez spływające wody opadowe. Zdecydowanie bardziej wolę kierunek wędrówki od Baraniej Góry do Skrzycznego niż odwrotnie.

Po zejściu zatrzymujemy się na nienazwanej przełęczy oddzielającej Zielony Kopiec (1154 m n.p.m.) od Malinowskiej Skały (1152 m n.p.m.). Znajduje się ona na wysokości ok. 1060 m n.p.m. i jest kolejnym interesującym skrzyżowaniem. Nad przełęczą odbija żółty szlak do Doliny Zimnika i miejscowości Ostre na Żywiecczyźnie. My poszliśmy prosto, zielonym szlakiem, na Malinowską Skałę. Odbijają tutaj dwie drogi leśne. Pierwsza, na zachód, to krótki skrót do naszej szerokiej leśnej drogi, która szliśmy wcześniej. Druga droga, na wschód, jest długa i (obok żółtego szlaku) można nią dojść na Kościelec (1022 m n.p.m.) oraz dalej do Doliny Zimnika. W ramach rzetelności przewodnickiej podkreślę, iż grzbiet od Baraniej Góry przez Malinowską Skałę po Przeł. Salmopolską jest bardzo ważną historyczną granicą: na wschodzie mamy Małopolskę i Żywiecczyznę, na zachodzie mamy Śląsk i Śląsk Cieszyński. Wzdłuż tej granicy zielonym szlakiem wchodzimy na Malinowską Skałę. Znowu to podejście nie należy do najtrudniejszych. Malinowska Skała ma jednak łagodniejszą i bardziej wypłaszczoną kopułę od Zielonego Kopca, dzięki czemu ma dużo miejsc widokowych. Najpopularniejsze miejsca są skupione wokół okazałej wychodni skalnej. Pokręciliśmy się trochę po szczycie, pooglądaliśmy widoki i zmieniliśmy kolor szlaku.

Szlakiem czerwonym zeszliśmy do Przełęczy Malinowskiej. Sama nazwa przełęczy bywa kłopotliwa, ponieważ na wielu mapach widnieje jako Przełęcz Pod Malinowem. Brakuje tutaj zatem jednoznacznego nazewnictwa. Zejście odbywa się przez przerzedzony las i jest bardzo błotniste. Należy tutaj zachować szczególną ostrożność. Ryzyko upadku skutecznie rekompensują widoki na beskidzkie miejscowości: Wisłę oraz Szczyrk. Po chwili schodzenia jesteśmy przy kolejnym skrzyżowaniu szlaków. Odchodzi tutaj krótki niebieski łącznik ze szlakiem żółtym do Doliny Zimnika. Łącznik ten trawersuje południowo-zachdnie stoki Malinowskiej Skały, więc omija szczyt i ogranicza podejście. Na tym krótkim odcinku w deszczowe dni jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem od czerwonego szlaku. Jeszcze taka jedna mała uwaga odnośnie wspomnianego skrzyżowania szlaków. Na rogaczu (maszcie) widnieje żółta tabliczka z informacją: Przełęcz Malinowska 1012 m n.p.m. Jest to lekkie wprowadzenie w błąd, ponieważ to skrzyżowanie szlaków nawet na mapach jest oznaczone jako: Pod Malinowską Skałą 1067 m n.p.m (ewentualnie: Nad Przełęczą Malinowską). Właściwa Przełęcz Malinowska (1012 m n.p.m.) znajduje się nieco dalej. Grzbiet między Malinowską Skałą (1152 m n.p.m.) a Malinowem (1114 m n.p.m.) jest bardzo przyjemny. My podczas wędrówki natrafiliśmy na piękne stanowisko kaczeńcy (knieć błotna) na jednej z młak. Były też płaty śniegu, w których Shadow z wielką chęcią się tarzał. ;)

Gdy już doszliśmy do właściwej Przełęczy Malinowskiej (1012 m n.p.m.), skręciliśmy w leśną drogę w kierunku zachodnim i po kilku minutach byliśmy znowu na naszej szerokiej leśnej drodze. Na Przełęczy Malinowskiej jest skrzyżowanie szlaków (dość młode), ponieważ odbija tam niebieski szlak do Doliny Malinowa i Szczyrku Soliska. Późnym popołudniem, gdy wracaliśmy na Przełęcz Salmopolską mijaliśmy już więcej ludzi. Pojawili się biegacze oraz spacerowicze. Na samym Białym Krzyżu było zdecydowanie więcej aut. Widać, że po pracy sporo ludzi zaczęło doceniać otwarte lasy i skorzystało z pięknej widokowej oferty Beskidu Śląskiego, jaką jest Biały Krzyż wraz z okolicznymi ścieżkami.

Galeria zdjęć z wycieczki:

Zamów moją usługę!

To zdjęcie ma być zachętą do zamówienia usługi przewodnika beskidzkiego... ;)

Podobało się?
SKORZYSTAJ Z MOICH USŁUG!
Zwiedzaj tak jak MY! :)

Jeżeli spodobała Ci się ta wycieczka, jeżeli masz ochotę zorganizować dla siebie taką samą lub podobną wycieczkę, skontaktuj się ze mną. Gwarantuję profesjonalną usługę oraz pomoc przy organizacji wycieczki. Jestem licencjonowanym przewodnikiem beskidzkim i zachęcam do współpracy.

Kontakt ze mną
To zdjęcie ma być zachętą do zamówienia usługi przewodnika beskidzkiego... ;)

Podobało się?
SKORZYSTAJ Z MOICH USŁUG!
Zwiedzaj tak jak MY! :)

Jeżeli spodobała Ci się ta wycieczka, jeżeli masz ochotę zorganizować dla siebie taką samą lub podobną wycieczkę, skontaktuj się ze mną. Gwarantuję profesjonalną usługę oraz pomoc przy organizacji wycieczki. Jestem licencjonowanym przewodnikiem beskidzkim i zachęcam do współpracy.

Kontakt ze mną